Yerba mate – zdrowe pobudzenie

Yerba mate – zdrowe pobudzenie...

Cejrowskie picie Choć nazwa tej używki pochodzi najprawdopodobniej od słowa herba, to yerba mate herbatą nie jest. Pozyskiwana jest bowiem z liści i łodyg ostrokrzewu paragwajskiego. Popularność zasługują zaś jezuitom, którzy odkryli yerbę w XVII wieku. Na czym polega jej wartość? Yerba mate stanowi alternatywę zarówno dla kawy, jak i herbaty. Jej charakterystyczny smak ma swoich zwolenników i wrogów, natomiast jej właściwości pobudzające i orzeźwiające są nie do podważenia przez nikogo. Yerba mate zawiera znacznie więcej kofeiny niż kawa, a przy tym nie wypłukuje cennych składników, tak jak kawa magnez. Natomiast sama bogata jest w szereg witamin z grupy B, jak niacyna, ryboflawina, kwas pantotenowy czy kwas foliowy, tak korzystnie działających na nasze samopoczucie i funkcjonowanie naszego organizmu. Dodatkowo zawiera w sobie takie minerały, jak: magnez, wapń, fosfor, sód, potas, cynk oraz żelazo. Yerba mate więc jest nie tylko mocno pobudzająca, ale i zdrowa, działa dobroczynnie na nasz układ pokarmowy, wspiera także procesy odchudzania. Yerbę mate można spożywać na zimno lub ciepło. Musimy jednak pamiętać, by nie przygotowywać jej w temperaturze większej niż 80 stopni Celsjusza. W celu jej sporządzenia potrzebujemy naczynie bądź kubek (tradycyjnie przygotowuje się ją z niewielkiego kubka zwanego matero zrobionego z tykwy lub Palo Santo) oraz specjalnej rurki zwanej bombillą. Do naszego naczynia wsypujemy na początek 1/4 kubka pod kątem 45 stopni. Wkładamy bombillę i napełniamy wodą, której zapas dobrze jest mieć przygotowana wcześniej w termosie. Po wypiciu cieczy, możemy jeszcze kilkukrotnie uzupełniać naczynie wodą, aczkolwiek siłą rzeczy, napar największą moc będzie miał przez pierwsze trzy zalania. Na rynku istnieje wiele różnych gatunków yerby mate, najpopularniejsze to Rosamonte, Pajarita, CBSe, czy Selecta. Tym, którzy nie są fanami charakterystycznego smaku yerby mate można polecić odmiany smakowe z dodatkami owoców czy ziół. Polecam wszystkim tą zdrowszą alternatywę...
Gotujemy zupę!

Gotujemy zupę!

Abc pierwszej zupy. Gotowanie to bardzo kobiece zajęcie, a jednak to mężczyźni uznawani są za najlepszych kucharzy. Wynika to głównie z tego, że umiejętność rozróżniania zapachów, aromatów oraz smaków, zawsze u panów jest na jednakowym poziomie, podczas gdy u kobiet ta zdolność ta jest zróżnicowana ze względu na naturalne wahania hormonalne. Niemniej jednak, dla wielu z nas gotowanie to czarna magia, a do kuchni zazwyczaj udajemy się tylko po to, by zrobić szybką kanapkę lub zaparzyć kawę. W tym artykule zostanie poruszony temat praktycznego gotowania oraz przedstawiona instrukcja przygotowania jednego z najtrudniejszych dań- czyli zupy. Większość zup bazuje na mięsnym bulionie, który, owszem można uzyskać poprzez rozpuszczenie odpowiednio smakowej kostki, aczkolwiek przygotowanie bulionu w naturalny sposób, daje znacznie lepsze efekty aromatu i smaku. Do przygotowania bulionu potrzebne są warzywa: 2 średniej wielkości marchewki, 1 pietruszka, połowa dużego selera, ponadto mięso, dobrze nadaje się do tego podudzie indyka oraz przyprawy: łyżeczka soli, 2 liście laurowe, kilka ziarenek pieprzu. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka z wodą i wstawiamy na ogień pod przykryciem. Gdy woda się zagotuje, zmniejszamy ogień i dalej gotujemy przez około półtora godziny- po tym czasie bulion powinien być gotowy. Na tak przygotowanym bulionie możemy upichcić większość zup. My zajmiemy się dzisiaj zupą pieczarkowo- mięsną. Z bulionu wyciągamy mięso i obieramy je ze skóry i kości. Międzyczasie myjemy i obieramy ze skórki około 30 dag pieczarek, kroimy je na mniejsze plasterki, po czym wrzucamy do gotującego się bulionu. Mięso oraz jedną marchewkę i seler wrzucamy do maszynki do mielenia, po czym odstawiamy na bok. Bulion z pieczarkami trzymamy na średnim ogniu przez około czterdzieści minut, a następnie dodajemy zmielone mięso z warzywami. Czekamy, aż się zagotuje, po czym dodajemy łyżkę śmietany 12%, szybko mieszając, by śmietana się nie zwarzyła....
Nalewkarstwo- bardzo męskie hobby

Nalewkarstwo- bardzo męskie hobby...

Naleweczka Nalewki zwykle kojarzone są z babciami, które stosowały tego typu wyroby na rozmaite dolegliwości. Ostatnimi czasy nalewki coraz częściej goszczą na naszych stołach, jako ciekawy dodatek do obiadu czy kolacji, a ich oryginalny smak i aromat, a także stosunkowa łatwość produkcji i niski koszt, sprawiają, że sporządzanie tego napoju w domowym zaciszu staje się coraz bardziej popularne. Nalewki często określa się jako wyciągi z owoców, korzeni, kwiatów, ziół lub mieszanki różnych części roślin, których zawartość alkoholu waha się pomiędzy 40-45 % , sporządza się je poprzez zalanie składników alkoholem, które określa się procesem maceracji, często słodzone są syropem. Rzadko receptury mówią jasno o dokładnych proporcjach składników, jednak istnieje ogólna zasada wyrobu, która mówi, że naczynie wypełnione w ¾ objętości owocami powinno zostać zalane alkoholem w takiej ilości, aby zostały dokładnie przykryte. W tym stanie odstawia się je na sześć tygodni w ciepłe miejsce, po czym nalew, czyli ciecz powstała w wyniku maceracji zlewana jest do szczelnych naczyń, a pozostałe owoce zalewane są syropem, ewentualnie zasypuje cukrem. Po kolejnych kilku tygodniach nalew (ciecz, przelana wcześniej) łączona jest z powstałym syropem. Istnieje wiele rodzajów nalewek, ale dzieli się je na kilka kategorii: nalewki owocowe, nalewki korzenne, ziołowe, miodowe oraz inne, wśród których można wymienić na przykład nalewkę aptekarską. Produkcja nalewek jest dość łatwa, aczkolwiek wymaga odrobiny wprawy, która przychodzi wraz z praktyką. Do produkcji można z powodzeniem używać czarnego bzu, wiśni, truskawek, pigwy, owoców jałowca, kwiatów mleczy, lipy, korzeni imbiru, kardamonu, mięty. I choć to hobby wymaga cierpliwości, żniwo satysfakcji zebrane podczas rodzinnego obiadu, jest...
Kawa czy… kakao?

Kawa czy… kakao?

Poranny wzmacniacz Kawa to jeden z najczęściej pijanych napojów- jej specyficzny smak i aromat doceniany jest od wieków. Dziś jest jednym z najbardziej znanych „pobudzaczy”, wiernym towarzyszem nauki do ważnych egzaminów, czy po prostu pretekstem do spotkań towarzyskich. Choć zawarta w niej kofeina sprawia, że nie chce nam się spać, to duże ilości kawy mogą nam zaszkodzić, choćby z uwagi na to, że kawa wypłukuje z naszego organizmu magnez, który jest z jednym z najważniejszych pierwiastków, odpowiadający za wiele procesów zachodzących w naszym ciele. Kakao większości z nas kojarzy się z dzieciństwem, jako smaczny czekoladowo- mleczny napój, po którym zostawały „wąsy” wokół ust. Podobnie jak kawa, jest znane od wielu tysięcy lat, choć o jego dobroczynnych właściwościach mówi się niewiele. Od dziecka wmawia się nam, że czekolada, choć pyszna, psuje zęby i jest tylko tabliczką pustych kalorii. Dziś wiadomo na pewno, że czekolada z dużą zawartością kakao, czyli popularnie zwana „gorzką” może bardziej nam pomóc niż zaszkodzić. Kakao jest naturalnym źródłem magnezu, który znacznie lepiej się wchłania niż ten przyjmowany w tabletkach suplementów diety. Ponadto zawiera dużą ilość przeciwutleniaczy, które mają zbawienny wpływ na wygląd naszej skóry, hamując procesy jej starzenia. Powyższe właściwości dotyczą jedynie ciemnego kakao, które po prostu jest pozostałością przy produkcji masła i miazgi kakaowej, która także jest składnikiem każdej dobrej jakościowo czekolady, zawierającej w sobie sporą porcję magnezu. Kakao słodkie, tzw. rozpuszczalne, niestety jest wyrobem spożywczym, pozbawionym jakichkolwiek wartościowych mikroelementów. Podobnie czekolada mleczna, składa się głównie z masła kakaowego oraz serwatki mlecznej, zawartość kakao jest w niej bardzo niska. Kiedy czujemy się zmęczeni, warto sięgnąć po kawałek ciemnej czekolady, który z pewnością podniesie podaż naszej energii. I choć kawa wypłukuje magnez, nie warto z niej rezygnować, choćby ze względu na wyśmienity smak, postarajmy się jednak...
Pizza na szybko – Virtu

Pizza na szybko – Virtu...

Włoski placek. Jest wieczór, wracam do domu  padnięty i głodny, w kieszeni przysłowiowa dyszka. Zjadł bym coś podpowiada żołądek. Tak ciepła pizza, z lokalu obok była by wybawieniem i zaspokojeniem kubeczków smakowych. No ale za 10 zł to nie kupię nic. Więc szybki zwrot przez rufę do spożywczaka. Tam też niema szału ale czy na pewno? Tak lodówka z garmażerką, tu pizza za 8 złotych. Brązowe opakowanie, znaczek Laur Konsumenta, nic nie mówiący mi producent Virtu. Pytam sprzedawczyni czy to to jadalne. A tu tyrada jaki to hit osiedlowy i takie tam. Co mi tam, testuję. Na warsztat idzie pizza z salami masa 475 g. Zdejmuję folię ochronną i stwierdzam –  mało sera. Wrzucam ją do uprzednio nagrzanego piekarnika.  Nawet nie czytałem instrukcji, czas 10 minut, 250 stopni i pizza gotowa. Pierwsze wrażenie. Dobra smak ok, przyprawiona, tylko mało sera i przypraw. Następnym razem dodam sera i będzie ok. Oferta asortymentowa: Pizza Margherita, Pizza z szynką, Pizza z pieczarkami, Pizza wiejska, Pizza wegetariańska, Pizza salami. Werdykt. Polubiłem tą pizzę. Tylko ja delikatnie tuninguję i jest super. Z kombiwarzu Halogen Oven wychodzi idealna. Ciasto chrupiące. Taka pizza jest o niebo lepsza niż mrożone odpowiedniki. Szczerze...